Trzecia rubryka: oznaczenie płci inne niż „mężczyzna” i „kobieta”

W polskich dokumentach są dwie rubryki: mężczyzna albo kobieta. Osoby niebinarne i część osób interpłciowych nie mieszczą się w żadnej z nich — i muszą wybrać wpis, który ich nie opisuje. Niemcy, Austria, Malta i Islandia już to rozwiązały: dopuściły trzecią opcję albo brak wpisu. Razem chce umożliwić oznaczenie w dokumentach płci innej niż męska i żeńska.

Flaga niebinarna — cztery poziome pasy w kolejności: żółty, biały, fioletowy, czarny

Każdy formularz, dowód i akt urodzenia w Polsce zadaje to samo pytanie i daje do wyboru dwie odpowiedzi: mężczyzna albo kobieta. Dla większości ludzi to pytanie bez znaczenia — zaznacza się rubrykę i idzie dalej. Ale jest grupa osób, dla których obie odpowiedzi są nieprawdziwe. Osoby niebinarne i część osób interpłciowych muszą przy każdym urzędowym kontakcie wpisać płeć, której nie mają — bo trzeciej rubryki po prostu nie ma. Razem chce ją dopisać: umożliwić oznaczenie w dokumentach płci innej niż męska i żeńska. Rozwiązanie to od lat działa w Niemczech, Austrii, na Malcie i w Islandii — nie byłby to więc polski eksperyment.

Dwie kratki, w które nie każdy się mieści

Prawny podział na dwie płcie zakłada, że każdy człowiek jest albo mężczyzną, albo kobietą. W praktyce tak nie jest. Osoby niebinarne nie identyfikują się jednoznacznie z żadną z tych kategorii. Osoby interpłciowe rodzą się z cechami płciowymi — chromosomalnymi, hormonalnymi lub anatomicznymi — których nie da się przypisać wyłącznie do wzorca „męskiego” albo „żeńskiego”. Dla nich rubryka w dowodzie nie jest formalnością, tylko urzędowym stwierdzeniem czegoś, co jest nieprawdą.

Dane poglądowe: szacunki odsetka osób interpłciowych w populacji różnią się w zależności od przyjętej definicji cech płciowych — najczęściej podaje się przedział od ułamka procenta do ok. 1,7%. To pokazuje skalę zjawiska, nie precyzyjną liczbę.

Skutki braku trzeciej opcji są bardzo praktyczne. Osoba, której wygląd i tożsamość nie zgadzają się z wpisem w dokumencie, naraża się na pytania i podejrzenia przy każdej kontroli, w banku, w przychodni, na granicy. Państwo, które zmusza obywatela do zadeklarowania płci, której ten nie ma, nie chroni żadnej wartości — po prostu utrzymuje formularz sprzed epoki, w której nie zauważano, że ludzie bywają różni. Trzecia rubryka niczego nie odbiera osobom, które czują się kobietami albo mężczyznami, a jednocześnie daje wyjście tym, którym dzisiejszy system każe wpisywać w dokumenty nieprawdę.

Gdzie trzecia rubryka już działa

Najgłośniejszy precedens to Niemcy. Federalny Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe orzekł 10 października 2017 r. (sygn. 1 BvR 2019/16), że prawo o aktach stanu cywilnego, dające wyłącznie wpis „męski” albo „żeński”, narusza prawo do ochrony tożsamości i zakaz dyskryminacji. Sąd nakazał ustawodawcy dopuścić albo trzecią, pozytywną opcję, albo rezygnację z wpisu. Parlament wprowadził od końca 2018 r. oznaczenie „divers” w § 22 ust. 3 ustawy o stanie cywilnym (Personenstandsgesetz) — od tej pory w niemieckim rejestrze można wpisać płeć różnorodną albo nie wpisywać żadnej.

Kilka miesięcy później tę samą drogę przeszła Austria. Tamtejszy Trybunał Konstytucyjny (VfGH) w wyroku z 15 czerwca 2018 r. (G 77/2018) uznał, że wymuszanie wpisu „mężczyzna” lub „kobieta” bez żadnej alternatywy łamie prawo do poszanowania życia prywatnego z art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, która w Austrii ma rangę konstytucyjną. W efekcie w austriackim rejestrze pojawiły się wpisy „divers”, „inter”, „offen” (otwarta) oraz możliwość usunięcia oznaczenia płci.

Najdalej poszła Malta, uznawana za europejskiego lidera w prawach osób LGBT+. Na mocy ustawy o tożsamości płciowej, ekspresji płciowej i cechach płciowych z 2015 r. (GIGESC) każdy uprawniony do maltańskiego dowodu lub paszportu może wybrać oznaczenie „X” zamiast „M” lub „F” — pierwszy taki dokument wydano tam już w styczniu 2018 r. Podobne rozwiązanie ma Islandia: ustawa o autonomii płciowej (nr 80/2019) nakazuje instytucjom publicznym i prywatnym umożliwić neutralny wpis płci, a od 2021 r. osoby niebinarne mogą mieć w dokumentach oznaczenie „X”.

Wspólny mianownik tych czterech krajów jest prosty: w dwóch przypadkach trzecią rubrykę wymusiły sądy konstytucyjne jako wymóg praw człowieka, w dwóch zdecydował o niej sam parlament. Nigdzie nie zniosło to podziału na kobiety i mężczyzn — po prostu dołożono opcję dla tych, którzy się w nim nie mieszczą.

Co proponuje Razem

Wprowadzimy bezpłatną i dostępną tranzycję prawną i medyczną, uprościmy zasady postępowania administracyjnego tej procedury oraz umożliwimy oznaczenie w dokumentach płci innej niż męska i żeńska.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. 10 „Polska wolności, równości i solidarności”, partiarazem.pl

W praktyce ostatni fragment tego postulatu oznacza:

  • Trzecią możliwość w dokumentach — obok „mężczyzna” i „kobieta” oznaczenie płci innej niż męska i żeńska, dla osób, które w binarnym podziale się nie mieszczą.
  • Rozwiązanie sprawdzone, nie eksperymentalne — wzorowane na porządkach prawnych Niemiec, Austrii, Malty i Islandii, a nie wymyślane od zera.
  • Zero przymusu dla pozostałych — kobiety i mężczyźni zachowują swoje wpisy bez żadnej zmiany; trzecia rubryka to opcja, nie obowiązek.
  • Część szerszej, dostępnej procedury — spójnej z uproszczonym, administracyjnym trybem uzgodnienia płci, o którym Razem mówi w tym samym punkcie programu.

Trzecia rubryka i uproszczona zmiana wpisu to dwie strony tej samej sprawy: żeby dokument mówił prawdę o tym, kim jest jego właściciel. Jak dziś wygląda w Polsce nawet zwykłe poprawienie płci na „męską” lub „żeńską” — przez sąd, biegłych i lata — opisujemy w tekście o uzgodnieniu płci.

Wokół tego postulatu narosło najwięcej strachu, podsycanego hasłem o „ideologii gender”. Warto pamiętać, że tym samym straszakiem próbowano w Polsce podważać ochronę kobiet przed przemocą — jak rozkłada ten mit siostrzany serwis: Konwencja antyprzemocowa: co naprawdę jest w dokumencie, którym straszono Polki.

Źródła i dalsza lektura