Lekcja religii jednego wyznania od dekad stoi w planie lekcji polskiej szkoły publicznej jak każdy inny przedmiot — z katechetą opłacanym z budżetu i krzyżem na ścianie sali, w której siedzą też dzieci niewierzące, prawosławne, muzułmańskie i te z rodzin innych wyznań. Rozwiązanie, które miało być gestem wobec większości, w praktyce codziennie dzieli klasę na tych „u siebie" i tych z doskoku. Razem chce wyprowadzić katechezę z obowiązkowej siatki godzin szkoły publicznej, zostawiając wiarę nietkniętą tam, gdzie jest jej miejsce — w sferze prywatnej i w samych związkach wyznaniowych.
Ile kosztuje katecheza w szkołach?
Tyle, że starczyłoby na realne potrzeby szkoły. Wynagrodzenia katechetów w szkołach i przedszkolach publicznych opłacane są z budżetu oświaty, a więc z podatków wszystkich obywateli, także tych, których dzieci na religię nie chodzą. Szacunki organizacji świeckich i analityków oświatowych wskazują, że łączny roczny koszt nauczania religii to około miliarda złotych, choć dokładna kwota zależy od liczby godzin i etatów.
Niezależnie od dokładnej liczby, sam mechanizm jest trudny do obrony: państwo finansuje nauczanie doktryny jednego kościoła w placówce, która z założenia ma być bezstronna światopoglądowo wobec wszystkich uczniów.
Czego naprawdę chcą Polki i Polacy?
Coraz wyraźniej — religii poza obowiązkiem. W badaniu CBOS „Religia w szkołach" z 2024 roku obecność religii w szkole publicznej popierało 51% badanych, a sprzeciwiało się jej 43% — najniższe poparcie od pierwszego pomiaru w 1991 roku (CBOS — „Religia w szkołach", 2024, komunikat K.097/24). Gdy zapytać precyzyjniej, przewaga jest jednoznaczna: za religią jako przedmiotem nieobowiązkowym opowiada się 72%, a za obowiązkowym ledwie 24%. Społeczeństwo nie chce więc rugować katechezy z życia, ale nie zgadza się, by stała ona w planie lekcji na prawach przedmiotu narzuconego wszystkim.
Kierunek zmian już się zresztą zaczął — kolejne decyzje ograniczały wymiar godzin katechezy i porządkowały jej miejsce w planie. Razem chce pójść dalej — program mówi wprost: „wycofamy lekcje religii ze szkół", tak by nauczanie religii wróciło tam, gdzie jest jego miejsce, do związków wyznaniowych i miejsc kultu. Wyprowadzenie katechezy poza obowiązkową siatkę godzin jest etapem tej drogi. Jak ta zmiana wygląda z perspektywy samej szkoły, rozkłada na czynniki siostrzany serwis o edukacji w tekście Religia poza planem lekcji — szkoła świecka.
Dlaczego to sprawa równości?
Bo wykluczenie ze wspólnoty szkolnej bywa dla dziecka pierwszym doświadczeniem tego, że w tym kraju traktuje się je jak kogoś z boku. Uczeń, który wychodzi z sali, gdy inni mają katechezę, albo siedzi pod krzyżem obcego mu wyznania, dostaje sygnał, że szkoła — instytucja publiczna, wspólna — nie jest do końca jego. Świecka szkoła nie odbiera nikomu wiary; odbiera jednemu wyznaniu przywilej bycia obecnym tam, gdzie państwo ma być bezstronne. Ten sam mechanizm przywileju opisujemy szerzej w tekście o Funduszu Kościelnym.
Co proponuje Razem
Wycofamy lekcje religii ze szkół oraz symbole religijne z instytucji publicznych.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Polska wolności, równości i solidarności”, pkt 1, partiarazem.pl
- Wycofanie religii z obowiązkowej siatki godzin — katecheza poza planem lekcji szkoły publicznej, finansowana przez związki wyznaniowe, a nie budżet oświaty.
- Usunięcie symboli religijnych z sal i instytucji — bezstronność światopoglądowa szkoły, urzędu i szpitala wobec wszystkich.
- Szkoła wspólna dla wszystkich uczniów — koniec dzielenia klasy według wyznania.
