Obraza uczuć religijnych: paragraf, który karze za wolność wypowiedzi

Artykuł 196 kodeksu karnego przewiduje do dwóch lat więzienia za obrazę uczuć religijnych. W praktyce służył do ścigania artystek, aktywistów i satyryków, a jego granice wyznaczał subiektywny „obrażony”. Razem opowiada się po stronie wolności wypowiedzi i staje w obronie osób ściganych z tego przepisu.

Transparent protestacyjny rozwieszony na ulicy — wyraz wolności ekspresji

W polskim kodeksie karnym od lat funkcjonuje przepis, który pozwala postawić człowieka przed sądem za to, że ktoś inny poczuł się jego wypowiedzią urażony w swojej wierze. Artykuł 196 kodeksu karnego przewiduje grzywnę, ograniczenie wolności albo do dwóch lat pozbawienia wolności za obrazę uczuć religijnych (kodeks karny, art. 196, ISAP). W praktyce paragraf ten uderzał w artystki, aktywistów i satyryków, a jego granice wyznaczał subiektywny stan „obrażonego", nie zaś jasna szkoda. Razem staje tu po stronie wolności wypowiedzi, którą gwarantuje sama Konstytucja.

Jak działa artykuł 196?

Chroni uczucie, a nie dobro, które da się zmierzyć. Konstytucja zapewnia każdemu wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (Konstytucja RP, art. 54, ISAP). Artykuł 196 kodeksu karnego wprowadza jednak wyjątek: karalna staje się wypowiedź czy dzieło, które „obraża uczucia religijne". Problem w tym, że uczucie jest z natury subiektywne — to, co dla jednej osoby jest krytyką instytucji albo satyrą, dla innej bywa obrazą. W efekcie o granicach wolności artystycznej i publicystycznej decyduje wrażliwość najbardziej urażonego widza, a nie realna krzywda.

Najgłośniejszym przykładem stała się sprawa aktywistek oskarżonych po rozklejeniu wizerunku Matki Boskiej z tęczową aureolą w 2019 roku. Kobiety stanęły przed sądem właśnie z artykułu 196, a sprawa ciągnęła się latami, zanim zapadły wyroki uniewinniające. Pokazała ona, jak przepis, który miał chronić uczucia, w praktyce służy do ścigania osób wyrażających sprzeciw wobec splotu kościoła z władzą.

Dlaczego Razem chce usunąć artykuł 196?

Bo w państwie świeckim krytyka religii i jej instytucji jest częścią debaty publicznej, a nie przestępstwem. Już w stanowisku „Świeckie państwo" z 2017 roku Razem uznało, że artykuł 196 bywa nadużywany do walki politycznej i światopoglądowej oraz do ograniczania wolności słowa i wyrazu artystycznego, i opowiedziało się za usunięciem tej normy z kodeksu karnego (Partia Razem — stanowisko „Świeckie państwo", 2017). Wolność wypowiedzi obejmuje również formy, które kogoś oburzają — taka, która chroniłaby wyłącznie wypowiedzi nikogo nieurażające, nie chroniłaby w praktyce niczego, o co warto się spierać.

Ten sam mechanizm łączy się z resztą programu świeckościowego: dopóki jedno wyznanie ma ustawowo chronione „uczucia", dopóty prawo faworyzuje jego wrażliwość kosztem wolności pozostałych. To element tej samej nierówności, którą opisujemy w tekście o konkordacie i przywilejach.

Co proponuje Razem

  • Prymat wolności wypowiedzi — krytyka, satyra i sztuka dotykające religii należą do debaty publicznej, a nie do kodeksu karnego.
  • Usunięcie artykułu 196 z kodeksu karnego — koniec ścigania za „obrażone uczucia" i zastraszania artystek, aktywistów i publicystów, zgodnie ze stanowiskiem „Świeckie państwo" (2017).
  • Równa ochrona wszystkich światopoglądów — państwo nie może ustawowo uprzywilejowywać wrażliwości jednego wyznania.

Źródła i dalsza lektura