Mowa nienawiści w sieci: gdy kodeks karny nie widzi ofiary

Polski kodeks karny ściga nawoływanie do nienawiści ze względu na narodowość, rasę czy wyznanie — ale nie ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. W sieci ta luka oznacza bezkarność. Razem chce uzupełnić przepisy o te przesłanki i traktować mowę nienawiści jako realne zagrożenie, a nie folklor internetu.

Klawiatura komputera — symbol komunikacji i mowy nienawiści w internecie

Nienawistne treści wobec osób LGBT+ krążą w polskiej sieci swobodnie, bo prawo, które miałoby je ścigać, po prostu ich nie obejmuje. Kodeks karny penalizuje publiczne nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych i wyznaniowych (kodeks karny, art. 256 i 257, ISAP), ale w katalogu chronionych cech nie ma orientacji seksualnej ani tożsamości płciowej. Ta sama groźba czy nawoływanie do przemocy jest więc karalna, gdy dotyczy narodowości, a pozostaje poza zasięgiem prawa, gdy jej celem jest osoba LGBT+. Razem chce tę lukę zlikwidować.

Na czym polega luka w prawie?

Na zamkniętym katalogu cech. Artykuły 256 i 257 kodeksu karnego wymieniają konkretne przesłanki, które podlegają ochronie przed mową nienawiści — i orientacji seksualnej ani tożsamości płciowej wśród nich nie ma. W praktyce oznacza to, że prokuratura często umarza postępowania dotyczące nienawistnych treści wymierzonych w osoby LGBT+, bo brakuje podstawy prawnej. Homofobiczna groźba w internecie bywa więc traktowana jako zdarzenie, którego kodeks karny „nie widzi", mimo że jej skutki — strach, wycofanie się z życia publicznego, eskalacja do przemocy fizycznej — są jak najbardziej realne. Ten sam mechanizm dotyczy przemocy z nienawiści w ogóle, o czym piszemy w tekście o przestępstwach z nienawiści.

Rzecznik Praw Obywatelskich od lat rekomenduje rozszerzenie katalogu przesłanek o orientację seksualną, tożsamość płciową, wiek i niepełnosprawność, wskazując, że obecny stan prawny pozostawia część grup bez ochrony (Rzecznik Praw Obywatelskich — BIP, wystąpienia ws. mowy nienawiści).

Dlaczego akurat sieć jest problemem?

Bo skala i anonimowość zmieniają wszystko. Nienawistny komentarz w internecie dociera do tysięcy odbiorców, utrwala się i wraca, a jego autor często pozostaje anonimowy. Algorytmy platform, dobierające treści pod zaangażowanie, potrafią dodatkowo wzmacniać przekaz budzący silne emocje — mechanizm ten rozkładamy w tekście o jawności algorytmów. W efekcie mowa nienawiści w sieci nie jest marginesem, lecz środowiskiem, które normalizuje wrogość wobec całych grup.

Razem zwracało uwagę na ten problem już wcześniej. W stanowisku Rady Krajowej z 2019 roku partia opowiedziała się za przeciwdziałaniem przemocy w debacie publicznej, wskazując, że przyzwolenie na nienawistny język przekłada się na realne akty agresji (Partia Razem — stanowisko Rady Krajowej ws. przeciwdziałania przemocy w debacie publicznej, 2019). Uzupełnienie kodeksu karnego o przesłanki orientacji i tożsamości płciowej jest praktycznym wnioskiem z tej diagnozy.

Co proponuje Razem

Uwzględnimy przesłankę orientacji seksualnej i tożsamości płciowej w przepisach dotyczących ochrony przed przestępstwami z nienawiści.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Polska wolności, równości i solidarności”, pkt 4, partiarazem.pl
  • Rozszerzenie katalogu przesłanek — orientacja seksualna i tożsamość płciowa objęte przepisami o mowie nienawiści i przestępstwach z nienawiści.
  • Skuteczne ściganie mowy nienawiści w sieci — realne narzędzia wobec nienawistnych treści, zamiast umarzania spraw z braku podstawy prawnej.
  • Odpowiedzialność platform za wzmacnianie nienawiści — powiązanie z obowiązkiem jawności algorytmów promujących treści.

Źródła i dalsza lektura