Fundusz Kościelny to jeden z tych reliktów, które miały być tymczasowe, a przetrwały ustrój, w którym powstały. Powołano go w 1950 roku jako rekompensatę za majątki kościelne przejęte przez państwo — z założenia rozwiązanie przejściowe, do czasu rozliczenia się z zabranych dóbr. Siedemdziesiąt lat później Fundusz wciąż działa, opłaca głównie składki emerytalne i zdrowotne duchownych i co roku sięga po rekordowe kwoty z budżetu, do którego dokładają się wszyscy podatnicy, niezależnie od wyznania. Razem chce go zlikwidować i zastąpić rozwiązaniem, w którym kościół finansują ci, którzy do niego należą.
Skąd wziął się Fundusz Kościelny?
Z nacjonalizacji, która miała zostać rozliczona i nigdy nie została. Fundusz utworzyła ustawa z 20 marca 1950 roku o przejęciu przez państwo dóbr tzw. martwej ręki — czyli nieruchomości kościelnych (ustawa z 20 marca 1950 r., ISAP). W zamian państwo miało przekazywać kościołom dochód z przejętych gruntów za pośrednictwem specjalnego funduszu. Konstrukcja od początku była fikcją: przejętego majątku nigdy rzetelnie nie oszacowano, a Fundusz zamiast wypłacać dochód z konkretnych nieruchomości, stał się po prostu stałą dotacją z budżetu.
Po 1989 roku znaczną część majątku kościelnego zwrócono albo zrekompensowano odrębnie, przez Komisję Majątkową, która przekazała kościołom grunty i nieruchomości o dużej wartości. Mimo to Fundusz Kościelny — pomyślany jako rekompensata za ten sam majątek — działa dalej. Rekompensata została więc w praktyce zrealizowana odrębnie, przez Komisję Majątkową, a Fundusz działa mimo to — choć jego pierwotny tytuł prawny dawno stracił rację bytu.
Ile to dziś kosztuje?
Kosztuje coraz więcej, wbrew logice całej sprawy. W budżecie na 2025 rok na Fundusz Kościelny zapisano ponad 275 mln zł — kwotę rekordową w całej historii tej dotacji, po 257 mln zł rok wcześniej (PAP — projekt budżetu na 2025 r.; Demagog — analiza kwoty Funduszu Kościelnego). Większość tych środków idzie na składki emerytalne i zdrowotne osób duchownych, opłacane przez państwo tak, jakby był to zawód wymagający publicznej dotacji.
Jak można to zrobić inaczej?
Tak, jak robią to państwa, których nikt nie oskarża o walkę z religią. W Niemczech działa dobrowolny podatek kościelny (Kirchensteuer) w wysokości 8–9 proc. podatku dochodowego, płacony wyłącznie przez osoby, które deklarują przynależność do danego kościoła. We Włoszech obywatel może przekazać kościołowi 0,8 proc. swojego podatku (otto per mille) albo wskazać inny cel (Pew Research Center — podatki kościelne w Europie Zachodniej). W obu modelach kościół finansują jego wierni, a nie cały budżet — i w obu religia ma się dobrze. Razem proponuje właśnie takie rozwiązanie: dobrowolną składkę zamiast dotacji z kieszeni wszystkich podatników. Szerzej o mechanizmie rozdziału państwa od kościoła piszemy w tekście o konkordacie i przywilejach.
Co proponuje Razem
Zlikwidujemy Fundusz Kościelny, bonifikaty i inne przywileje kościołów i związków wyznaniowych, w tym te podatkowe. Kościoły i związki wyznaniowe będą finansowane z dobrowolnego podatku kościelnego pobieranego od swoich wiernych.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Polska wolności, równości i solidarności”, pkt 1, partiarazem.pl
- Likwidacja Funduszu Kościelnego — koniec dotacji, której pierwotny tytuł prawny dawno wygasł, a majątek zrekompensowano już odrębnie.
- Dobrowolny podatek kościelny — kościół finansują jego wierni, którzy sami wskazują, kogo wspierają, na wzór Niemiec i Włoch.
- Zniesienie przywilejów podatkowych — związki wyznaniowe rozliczane na tych samych zasadach co inne organizacje.
Źródła i dalsza lektura
- Partia Razem — program (rozdz. „Polska wolności, równości i solidarności", pkt 1)
- Ustawa z 20 marca 1950 r. o przejęciu przez Państwo dóbr martwej ręki — ISAP
- PAP — projekt budżetu na 2025 r.: Fundusz Kościelny
- Demagog — analiza rekordowej kwoty Funduszu Kościelnego
- Pew Research Center — podatki kościelne w Europie Zachodniej (Kirchensteuer, otto per mille)
