Obcy w świetle prawa: dziedziczenie i podatki par bez ślubu

Para jednopłciowa, która od lat prowadzi wspólny dom, w prawie spadkowym i podatkowym jest dla siebie grupą obcych. Bez testamentu partner nie dziedziczy nic, z testamentem płaci najwyższą stawkę podatku, a wspólnego rozliczenia PIT nie ma w ogóle. Razem chce, by równość małżeńska zamknęła tę majątkową lukę.

Historyczny rękopis testamentu — ilustracja tematu dziedziczenia

Dla prawa spadkowego i podatkowego liczy się jeden dokument: akt małżeństwa. Bez niego dwie osoby, które od lat dzielą mieszkanie, kredyt i codzienność, pozostają dla siebie obce — z wszystkimi tego skutkami, gdy przychodzi choroba, śmierć albo zwykłe rozliczenie roczne. Para jednopłciowa nie może dziś w Polsce zawrzeć małżeństwa, więc te skutki dotykają jej w pełni. Razem chce to zmienić przez pełną równość małżeńską, która zamyka majątkową lukę u samego źródła.

Co dzieje się przy dziedziczeniu?

Bez ślubu partner nie należy do kręgu spadkobierców ustawowych — jeśli nie ma testamentu, nie dziedziczy nic, a majątek przechodzi na dalszą rodzinę zmarłego. Ale nawet testament nie rozwiązuje problemu, bo w prawie podatkowym partner traktowany jest jak osoba obca, czyli III grupa podatkowa z najwyższą stawką podatku od spadków i darowizn oraz najniższą kwotą wolną (ustawa o podatku od spadków i darowizn, ISAP). W praktyce oznacza to, że osoba, która odziedziczy wspólnie budowany dom po zmarłym partnerze, może zapłacić od niego podatek sięgający kilkunastu procent wartości — podczas gdy małżonek jest z tego podatku całkowicie zwolniony.

Różnica jest tym dotkliwsza, że dotyczy dokładnie tego samego majątku i tej samej więzi. Różnicę robi wyłącznie brak dostępu do instytucji małżeństwa. Mechanizm ten sygnalizujemy już w tekście o tym, co realnie zmienia równość małżeńska — tutaj rozkładamy go na czynniki.

A wspólne rozliczenie podatku?

Nie istnieje dla par bez ślubu. Preferencyjne, wspólne rozliczenie PIT przysługuje wyłącznie małżonkom (ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych, ISAP). Para, która dzieli budżet od lat, ale nie może wziąć ślubu, płaci więc co roku więcej niż para różnopłciowa w tej samej sytuacji majątkowej — bez żadnego powodu poza tym, że prawo nie uznaje jej związku. Nie chodzi o żaden „przywilej", tylko o równość wobec fiskusa: te same dochody i ten sam wspólny dom powinny być rozliczane tak samo, niezależnie od tego, czy parę łączy akt małżeństwa.

Zwolennicy status quo powtarzają, że „wszystko da się załatwić testamentem i pełnomocnictwami". W praktyce pełnomocnictwo wygasa z chwilą śmierci, testament nie daje zwolnienia z podatku, a żaden akt notarialny nie zastąpi wspólnego rozliczenia ani statusu najbliższej rodziny. Rozwiązania zastępcze są droższe, słabsze i zawsze niepełne — dlatego Razem stawia na jedną, równą instytucję zamiast łatania luki cząstkowymi formami, o czym piszemy w tekście o związkach partnerskich a równości małżeńskiej.

Co proponuje Razem

Wprowadzimy pełną równość małżeńską bez względu na płeć — zapewnimy prawo do dziedziczenia i adopcji, obowiązek opieki i obowiązek alimentacyjny.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Polska wolności, równości i solidarności”, pkt 2, partiarazem.pl
  • Dziedziczenie ustawowe na równych zasadach — partner z mocy prawa staje się spadkobiercą i korzysta z tych samych zwolnień podatkowych co każdy małżonek.
  • Zwolnienie z podatku od spadków — koniec traktowania partnera jak osoby obcej z III grupy podatkowej.
  • Wspólne rozliczenie podatku — dostęp do preferencyjnego rozliczenia PIT dla każdej pary, na tych samych zasadach.

Źródła i dalsza lektura