Wolność sumienia i wyznania obejmuje nie tylko prawo do wierzenia, ale i prawo do tego, by przestać należeć do wspólnoty religijnej. Konstytucja gwarantuje każdemu wolność sumienia i wyznania, w tym swobodę przyjmowania i porzucania przekonań (Konstytucja RP, art. 53, ISAP). W praktyce jednak wystąpienie z kościoła — apostazja — bywało obwarowane procedurą, którą tworzył i zmieniał sam kościół, a spór o to, czy dane byłego wiernego można usunąć z ksiąg parafialnych, ciągnął się przez sądy latami. Razem chce, by prawo do wypisania się z wyznania było realne, a nie tylko formalnie deklarowane.
Na czym polega problem?
Na tym, że o wyjściu decyduje ta strona, z której chce się wyjść. Prawo do wystąpienia ze związku wyznaniowego wynika z ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania (ustawa o gwarancjach wolności sumienia i wyznania, ISAP), ale sama procedura apostazji jest regulowana wewnętrznym prawem kościoła. W różnych okresach wymagała ona osobistej wizyty w parafii chrztu, obecności świadków czy rozmów zniechęcających, a jej zasady były kilkakrotnie zmieniane. Dla osoby, która po prostu nie czuje się już członkiem wspólnoty, oznaczało to konieczność przejścia przez sformalizowany rytuał, zamiast złożenia zwykłego oświadczenia woli.
Osobnym punktem spornym stały się dane. Byli wierni, powołując się na prawo do ochrony danych osobowych, domagali się usunięcia informacji o sobie z ksiąg parafialnych. Kościół stał na stanowisku, że jego rejestry podlegają prawu kanonicznemu, a nie ogólnym przepisom, i zamiast usuwać wpisy, dopisywał adnotację o wystąpieniu. Spory w tej sprawie wielokrotnie trafiały do organu ochrony danych i sądów administracyjnych, pokazując, jak niejasna pozostaje granica między prawem państwowym a wewnętrznym prawem kościoła.
Dlaczego to sprawa świeckiego państwa?
Bo przynależność wyznaniowa ma znaczenie także poza kościołem. Liczba „ochrzczonych" bywa przywoływana jako miara siły kościoła w debacie o jego miejscu w państwie, a statystyki wiernych legitymizują przywileje, o których piszemy w tekstach o Funduszu Kościelnym i o konkordacie. Jeśli wypisanie się z wyznania jest utrudnione, a dane pozostają w rejestrach mimo woli zainteresowanego, statystyka religijności przestaje odzwierciedlać rzeczywisty wybór ludzi.
Razem zwracało na to uwagę już w 2016 roku, wskazując, że realne prawo do apostazji jest elementem wolności sumienia, a państwo świeckie powinno gwarantować, że przynależność do kościoła pozostaje dobrowolna na każdym etapie (Partia Razem — stanowisko o występowaniu ze związku wyznaniowego, 2016). Chodzi o prostą zasadę: skoro można do wspólnoty przystąpić, można też z niej wyjść, bez rytuału i bez śladu, którego nie da się usunąć.
Co proponuje Razem
- Realne, proste prawo do apostazji — wystąpienie z kościoła jako zwykłe oświadczenie woli, bez utrudnień i zniechęcających procedur.
- Prawo do kontroli własnych danych wyznaniowych — jasne zasady usuwania lub aktualizacji danych osób, które wystąpiły ze związku wyznaniowego.
- Dobrowolność przynależności na każdym etapie — państwo świeckie gwarantuje, że bycie członkiem wspólnoty religijnej jest wyborem, a nie zapisem trwającym wbrew woli.
